Górski żar

22

Góra Żar w Beskidzie Małym to jedna z ciekawszych atrakcji turystycznych. To nie tylko miejsce idealne dla rekreacji i spędzania wolnego czasu, ale także miejsce interesujące i warte zobaczenia.
Wznosi się nad Jeziorem Żywieckim – innym obiektem rekreacyjno-turystycznym w powiecie żywieckim, na którym można uprawiać wszelkiej maści spory wodne, włączając w to rowery wodne czy pływanie żaglówką.
Z góry rozciąga się wspaniała panorama na okolice, którą można podziwiać nie tylko z samej góry, ale również… z paralotni. Dzięki lotnisku dla szybowców można wystartować na przepiękną podniebną wycieczkę po okolicy. Ponadto, na szczycie góry jest również zbiornik wodny elektrowni szczytowo-pompowej – unikalnej w skali kraju pod względem budowy (znajduje się ona pod ziemią). Oprócz niego jest tam kilka punktów gastronomicznych (pizzeria, lodziarnia) oraz widokowych.
Na górę dostać się można pieszo, samochodem (do pewnego momentu) lub koleją terenową. Jednak z góry możemy zjechać… sankami! Do atrakcji Góry Żar należy również tor saneczkowy, a w zimie – stok narciarski, który przez długi czas jest również naśnieżany sztucznie.
Jak więc widać Góra Żar oferuje masę atrakcji, zarówno latem jak i zimą, dla aktywnych, jak i dla łasuchów. Znajduje się ona w idealnym miejscu, z którego możemy wypatrzyć potencjalne miejsca naszej wyprawy. W przypadku okolic Żywca będzie to oczywiście wspominane wcześniej jezioro, które zamienia się w sezonie letnim w mekkę maniaków sportów wodnych i fanów wypoczynku wodnego.

Łagodny początek

W Tatrach każdy z nas powinien być przynajmniej raz w życiu. Najwyższe góry w Polsce to nie tylko idealne miejsce na relaks o każdej porze roku, ale także miejsce magiczne i tajemnicze, w którym jest coś mistycznego i nieodgadnionego.
Pierwsze kroki w Tatrach warto postawić w Dolinie Chochołowskiej – najdłuższej dolinie w polskich Tatrach, a przy tym najłagodniejszej.
Dolina leży poza Zakopanym, więc dojazd do niej znajduje się w spokojnym i niezbyt uczęszczanym miejscu. Gdy już się tam znajdziemy możemy udać się na wycieczkę pieszo, rowerem, z kijkami nordic walking lub bryczką (tam gdzie jest asfalt). Malownicza trasa jest piękna zwłaszcza wiosną, kiedy na halach kwitną setki krokusów. Drogę na Polanę Chochołowską (zakończenie trasy) uświetniać będą pamiątkowe pomniki, krzyże, szałasy i domki pasterskie ,w których odbywają się imprezy okolicznościowe i do nabycia są lokalne przysmaki, przede wszystkim sery i mleko owcze. No i sam widok górskich przełęczy, turni, szczytów, potoków będzie ogromnym wynagrodzeniem za naszą wędrówkę.
Na samej zaś Polanie Chochołowskiej znajduje się największe tatrzańskie schronisko, obok którego znajduje się m.in. muzeum, gdzie obejrzeć można historię TOPR-owców podczas II Wojny Światowej.
Dolina Chochołowska to idealne miejsce, aby rozpocząć przygodę z Tatrami. Można z niej wyjść na kilka bardzo ciekawych gór m.in. na Wołowiec. Szlaki są dosyć łagodne, jednak trzeba pamiętać, że dosyć czasochłonne. Idealne miejsce na długie i romantyczne spacery, jednak amatorzy wspinaczki nie powinni być zawiedzeni.

Sztuka taniego podróżowania

33Otwierają się granice i każdy chce gdzieś wyjechać, zobaczyć kawałek świata. Na drodze do realizacji jego marzeń stają oczywiście koszty. Bo przecież trzeba zapłacić za bilet, nocleg, jedzenie – a to wszystko jest takie drogie! Prawda jest taka, że jeżeli dobrze się poszuka to wcale tak drogo nie wychodzi. Ale żeby zobaczyć coś niskim kosztem, trzeba najpierw podjąć wysiłek poszukiwacza.
Oczywiście, trudno będzie znaleźć tanie oferty na „gorące okresy” – wakacje, święta, ferie zimowe, długie weekendy. Są to zbyt popularne terminy, by przewoźnicy decydowali się na dawanie wtedy promocji. Dlatego z kalendarza wykreślamy te daty i szukamy dalej. Przecież mamy mnóstwo innych weekendów, a nasza wycieczka wcale nie musi być taka długa. Na stronach przewoźników często znajdujemy zestawienia najbardziej opłacalnych ofert i nie ma nic prostszego, by z nich skorzystać. Czasami taka oferta obejmuje tylko bilety, czasem i bilety i noclegi, a nawet samochód. Można skorzystać z takiego gotowca, a jeżeli nie uda nam się takiego znaleźć, sami też poradzimy sobie z organizacją. Grunt, żeby kupić tani bilet, a później już wszystko podpasować zarezerwowanemu terminowi.
Ze znalezieniem taniego hotelu (jeśli robimy to odpowiednio wcześnie) nie powinno być problemu – szukamy wśród schronisk młodzieżowych, hosteli, hoteli pracowniczych. Z takich miejsc jest przeważnie blisko do centrum, więc znów uda nam się coś zaoszczędzić.
Jeśli nie chcemy korzystać z miejscowej gastronomii, przywozimy ze sobą zupki w proszku, chrupkie pieczywo, batony i tym żywimy się przez kilka kolejnych dni (nie dość, że zaoszczędzimy, to jeszcze schudniemy!).
To kilka najważniejszych wskazówek, dotyczących taniego podróżowania. Jeżeli ruszyć głową, na pewno znajdziemy ich jeszcze więcej!

Weekendowa turystyka

Ostatnimi czasy bardzo popularne stają się weekendowe wypady do jakichś zagranicznych miast. Na topie (dla Polaków) są oczywiście europejskie stolice. Nie trzeba brać urlopów, a dwa czy trzy dni spokojnie wystarczają, by je zwiedzić. Może nie poznamy dogłębnie ich klimatu, ale zobaczymy najważniejsze miejsca i zabytki, „liźniemy” tamtejszej kultury, osłuchamy się obcego języka i bogatsi o nowe doświadczenia, zapełnioną kartę w aparacie i przygody wrócimy do domu, by móc przypiąć kolejną pinezkę (oznaczającą miejsce pobytu) na mapie.
Taki wyjazd naprawdę nie jest drogi (a wiadomo, że kwestie finansowe są ważne w podróży), jeśli się do niego odpowiednio przygotuje. Znajdzie się tanie bilety, skromny hotel, przewodnik wypożyczy się z biblioteki, zrezygnuje się z komunikacji miejskiej, by na własnych nogach przemierzać miasto (tym sposobem również więcej się zobaczy), a posiłki ograniczy się do prowiantu przywiezionego z Polski (dobry sposób na odchudzanie!).
Na taki wyjazd nie trzeba zabierać wielu rzeczy – odpada więc dłogoterminowe pakowanie i rozmyślanie „czy to się przyda? Przecież będziemy tam dwa tygodnie?”. Nie! Tu wystarczy zerknąć na pogodę na parę dni przed wyjazdem (bo wtedy już istnieje szansa, że się sprawdzi) i wrzucić do podręcznego plecaka kilka ubrań. Oczywiście, trzeba też dołożyć dokumenty, pieniądze, mapę i coś do jedzenia. Nie zapomnieć o ładowarce do telefonu!
Tak przygotowani możemy pojechać w dwa dni zwiedzić jakieś miasto, oderwać się od codzienności. Ponieważ mamy ograniczony czas, warto wcześniej opracować plan zwiedzania, żeby później nie błądzić i nie marnować czasu na zbędną organizację wycieczki.

Podróże „na stopa”

44Coraz bardziej popularne staje się podróżowanie „na stopa”. Przede wszystkim dlatego, że jest tanie, ale także dzięki klimatowi, z którym się kojarzy. Przecież kiedyś tym sposobem przemieszczały się tak zwane „wolne duchy” – artyści, hipisi, wędrowni muzycy. Wciąż coś pozostało z ich romantycznej historii i nadal znajdują swoich naśladowców.
Czy podróżowanie „na stopa” jest łatwe? Zależy od tego, gdzie się stanie (a stopowicze znają najbardziej topowe dla nich miejsca), kiedy, i gdzie chce się dojechać. Rzadko jednak zdarza się, żeby ktoś, kto stoi z kciukiem w górę lub kartką z nazwą miejscowości nie dojechał do zamierzonego celu.
Wypisanie na kartce nazwy miejscowości lub rejonu, do którego się podróżuje znacznie zwiększa szansę na złapanie okazji. Jeżeli kierowca od razu wie, gdzie ma kogoś podwieźć chętnie się zatrzyma. Nie nęci go opcja, że najpierw się zatrzyma, apotem podczas rozmowy dowie się, dokąd podróżujący chce dotrzeć. Kierowca ceni swój czas i nie chce go marnować na niepotrzebne dyskusje. Pisz więc na kartce swój cel!
Zdarza się jednak, że ten cel cale nie jest tak sprecyzowany i jest nam wszystko jedno, gdzie rzuci nas los. Wtedy warto na kartonie napisać coś ciekawego, co przyciągnie potencjalnego podwożącego, np. : Przed siebie! Byle gdzie, ale z Tobą! Takie hasła pozytywnie nastroją kierowcę i skuszą go do zatrzymania.
Ważna jest również płeć machającego – najlepiej jeśli jest to para mieszana. Same dziewczyny są narażone na duże ryzyko, a sami chłopcy stanowią potencjalne zagrożenie.
Dlatego – poznajmy najlepsze do łapania stopa miejsce, piszmy, dokąd chcemy dojechać i łączmy się w pary! Wtedy naprawdę można przeżyć cudowną autostopową przygodę, nie wydając na transport ani grosza.

Magiczny Rzym

Kto z nas nie marzy o wizycie w Wiecznym Mieście? Chyba trudno byłoby zaleźć kogoś takiego. Rzym śni się zakochanym, pielgrzymom, artystom, koneserom wina, smakoszom pizz i makaronów. Wizyty w Rzymie pragnie każdy! A jeżeli trafi się ktoś oporny to na pewno coś z nim jest nie tak.
Temu miastu nie można się oprzeć – trzeba je pokochać. A jak już się je pokocha, to trzeba do niego regularnie wracać, bo inaczej wyczerpują się baterie, a w życiu czegoś brakuje.
Rzym roztacza wokół siebie (a właściwie – w sobie) niezwykłą, magiczną aurę. Może wpływa na to właśnie fakt, że każdy znajdzie tu coś dl siebie. Zakochani mogą przechadzać się po pięknych, klimatycznych placykach, odpoczywać w zacisznych parkach, chłodzić się w fontannach, uciekać przed gorącym słońcem (i natrętnymi spojrzeniami przechodniów) w zaciszne bramy kamienic. Pielgrzymi mogą czuć się jak w raju – na każdym kroku kościół, a jeden bardziej święty od drugiego. Ten ocieka złotem, tamten urzeka prostotą. W tym śpiewają gospel, a w tamtym chorały gregoriańskie. Można się modlić i podziwiać kunszt sakralnych budowli. Artyści mają dla siebie ulice i place, gdzie mogą pokazywać swoje umiejętności – plastyczne, muzyczne, komiczne … Każdy z nich znajdzie tłumek wielbicieli, który otoczy go życzliwym kołem obserwacji i wspomoże monetą wrzuconą do kapelusza. W końcu ci, którzy chcieli coś zjeść. Nie ma takiej opcji, żeby z Rzymu wyjechali głodni – na każdym rogu mała knajpka, wokół placów i przy ulicach porozstawiane stoły. Wszystkie pięknie nakryte, kuszą do tego, by przy nich usiąść i oddać się degustacyjnym przyjemnościom. Do wybornych świeżych posiłków serwowane są doskonale dobrane wina, które rozweselają i sprzyjają trawieniu tak, że zawsze będziesz czuł się lekki i szczęśliwy.
Rzym to miasto, w którym na każdym kroku znajdujemy ślady zabytkowej historii, a turystyka kwitnie przez cały rok. A żeby najlepiej zrozumieć fenomen tego miasta – trzeba tam pojechać.

Hotele pracownicze

55Brzmi strasznie? Kojarzy się z ciasnymi, śmierdzącymi, zawszonymi pomieszczeniami, w których „wypoczywają” styrani pracownicy? Pewnie u wielu ludzi to hasło wywołuje właśnie takie uczucie obrzydzenia. Są jednak i tacy, którzy zwiedzając świat uważnie liczą każdy grosz i cieszą się gdy uda im się znaleźć tani nocleg. A gdzie te tanie noclegi znaleźć najłatwiej? W hotelach pracowniczych, których naprawdę nie należy się bać.
Dobrze, może nie zachowują one jakichś super standardów, ale przespać się można, a przecież podczas wypadów do europejskich stolic nie chodzi o to, żeby spędzać czas w pokoju hotelowym, ale żeby zwiedzać. Pokój powinien służyć do tego, by móc zostawić w nim rzeczy i wrócić na noc. Co więcej, taki hotel pracowniczy często ma również aneks kuchenny, z którego każdy klient może skorzystać (łatwo więc oszczędzić także na jedzeniu!).
A co z innymi ludźmi – zmęczonymi pracownikami? No, cóż – jeśli faktycznie zależy nam na taniości bierzemy łóżko w pokoju grupowym wraz z innymi kilkunastoma osobami. Jesteśmy trochę stłoczeni na piętrowych łóżkach i musimy się liczyć z tym, że trudniej nam będzie zasnąć, gdy nasz sąsiad zacznie chrapać, a zaraz zechce mu dorównać następny współśpiący. Trudno! Przecież to tylko kilka nocy – wyśpisz się po powrocie. Plusem jest to, że w takim „tłumie” zawsze możesz spotkać jakąś interesującą osobę i poćwiczyć językowe umiejętności.
Jeszcze jedną zaletą jest także i to, że dla wygody robotników, hotele dla nich stworzone usytuowane są w centrum miasta – a więc jeśli już się tam zakwaterujesz, będziesz miał wszędzie blisko i nie wydasz kolejnych pieniędzy na bilet po mieście.
Jaki z tego wniosek – nie należy bać się grupowych hoteli pracowniczych, bo naprawdę mają więcej zalet niż wad!

Grupowo czy pojedynczo?

Podróżować można nie tylko w różne miejsca, ale także na różne sposoby. Jednym z takich aspektów jest wybór czy chcemy podróżować indywidulanie czy raczej grupowo? I jak duża ewentualnie powinna być taka grupa?
Niezależnie jakiego wyboru dokonamy musimy mieć świadomość, że obie opcje mają swoje plusy i minusy.
Jeżeli decydujemy się na samotną podróż mamy ten komfort, że nie jesteśmy od nikogo zależni, nie musimy dostosowywać naszych preferencji do czyichś. Odpada cały proces zgrywania (kiedy pojechać? Dokąd? Co chcemy zobaczyć? Wykupujemy posiłki czy sami gotujemy? Czy będziemy wstawać bardzo wcześnie czy też damy sobie czas na odpoczynek?), który przecież często przebiega bardzo burzliwie. Czasami nawet tak burzliwie, że już na tym etapie kończy się wspólne zwiedzania. Przy samotnej podróży nie ma tego. Sami wybieramy gdzie i kiedy pojedziemy, co zwiedzimy i jak długo będziemy spać. Nikt nas nie ogranicza i do niczego nie zmusza. Jesteśmy zdani tylko na siebie – i w pomyślnych i w niepomyślnych sytuacjach. I to jest główny minus indywidualnego podróżowania – nikt nam nie pomoże w potrzebie, nie zawsze będziemy mieć do kogo się odezwać, nikt nas nie pocieszy. Ten fakt będzie nam doskwierał w różnym stopniu, w zależności od długości wyjazdu.
W podróży grupowej musimy liczyć się z preferencjami innych, szukać ciągłych kompromisów, ale zawsze mamy towarzyszy, na których możemy liczyć w kryzysowej sytuacji. Przyjaciele to jednak nie tylko wsparcie w trudnościach, to także pomnożona radość – przecież wesołą przygoda z kimś dzielona zyskuje na wartości. Po latach wciąż będzie można wspominać przeszłe zdarzenia, zaczynając od „a pamiętasz?”. Nie potrzeba jednak do tego całego tłumu osób, więc może warto wybrać kilkoro sprawdzonych znajomych i w doborowym towarzystwie zwiedzać świat!

Jedzenie na wakacjach

11Gdzie i co jeść podczas wakacyjnego (i nie tylko) wypadu do innego miasta czy państwa? Oczywiście, wszystko zależy od nas samych.
Możemy wybrać opcję najtańszą – wziąć całe jedzenie ze sobą. Prawdopodobnie musimy wtedy zrezygnować z posiłków na ciepło (chyba że weźmiemy ze sobą również grzałkę i we wrzącej wodzie będziemy mieszać ekspresowe zupki). Dlatego taka opcja sprawdza się tylko podczas krótkich, weekendowych wyjazdów, a nie na dwutygodniowym urlopie.
Kolejną, wciąż tanią opcją, ale na dłuższy wypoczynek jest wynajęcie pokoju czy apartamentu z aneksem kuchennym. Sami będziemy sobie gotować, więc praktycznie będzie tak jak w domu.
Jeśli chcemy pozostać w klimacie domowych posiłków, ale nie tracić czasu na ich przygotowanie, jedziemy na kwaterę, gdzie gospodyni serwuje posiłki – zawsze świeże i smaczne. A godziny ich wydawania zawsze można ustalić z właścicielką.
Jednak często prawdziwe wakacje kojarzą się z hotelowym jedzeniem – najlepiej śniadaniem i obiadokolacją. Możemy być przekonani, że będzie pysznie, wykwintnie i elegancko (choć może nie najtaniej). Takie stołowanie się ma jednak też pewne minusy – jesteśmy uzależnieni od godzin wydawania posiłków. Jeśli nie stawimy się w restauracji, nasz posiłek przepadnie, a my wciąż będziemy głodni.
Wtedy pozostanie nam jeszcze jedna opcja – na własną rękę szukamy lokalnych przyjemnych knajpek, tam wtapiamy się w tłum ludzi, gawędzimy z kelnerem i zamawiamy lokalne specjały.
Bo to, co jest najważniejsze w wyjazdowym jedzeniu (jeśli już nie przywozimy go, ani sami nie gotujemy) to wybieranie tamtejszych potraw, dzięki którym jeszcze lepiej wczujemy się w klimat poznawanego miejsca.

Polskie góry

Niewiele jest miejsc tak pięknych na wakacje, jak polskie góry. Jeżeli już ktoś raz popróbował ich klimatu i niepowtarzalnego piękna, będzie chciał w nie wracać (przynajmniej raz do roku). Co takiego jest w naszych górach, że przyciągają turystów nie tyko z naszego kraju?
Dla nas Polaków, oczywiście, niewątpliwym plusem jest to, że są u nas, że nie musimy daleko jechać, a wypoczynek na pewno nas usatysfakcjonuje. Tylko nie możemy zapominać, że w przypadku gór mówimy o wypoczynku aktywnym. Jeśli oczywiście o góry nam chodzi – bo spacer do Morskiego Oka czy wejście na Górę Parkową to jeszcze nie są wakacje w górach.
A oprócz położenia geograficznego w górach przyciąga to, co oczywiste – piękne widoki, wielkie przestrzenie, niesamowite skały, dzikie kozice, stawy połyskujące w słońcu. A wszystko dynamicznie się zmieniające – w zależności od pory roku i od godziny. Ten dynamizm zmian nie zawsze jest pożądany i dlatego musimy pakować do plecaków kurtki i płaszcze przeciwdeszczowe – bo nigdzie indziej pogoda nie zmienia się tak szybko, jak właśnie w górach.
Jeśli chodzi o liczbę turystów to zależy, co preferujemy. Ci, którym naprawdę chodzi o wyprawy wysokogórskie omijają wakacyjne terminy, a jeżeli już wtedy wyjeżdżają, to na wycieczki wyruszają bladym świtem – po pierwsze dlatego, żeby jak najwięcej zdobyć, a po drugie – dlatego, by uniknąć korków spowodowanych przez „niedzielnych” zdobywców szczytów.
Majestat skał, piękno widoków, zieleń sosen, szum wiatru, kręte i strome ścieżki, połyskliwe jeziora i klimatyczne schroniska – to właśnie to, co przyciąga w górach i co można opisać. Cała reszta tego magnetyzmu kryje się w tym, co nie do opisania, co trzeba przeżyć i doświadczyć na własnej skórze.

Październik 2016
P W Ś C P S N
« lis    
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

zobacz

System reklamy Test

polecamy